 | 1 VIII 1944 od godziny 16°° koncentracja zgrupowania odbywała się już w walce. Nastąpiły starcia pomiędzy Niemcami usiłującymi wejść na teren fabryki mebli
"Szczerbiński i Kamler" przy Dzielnej 72, a oddziałem osłony KG AK - plutonem 1112. por.
"Stolarza" z 1. dywizjonu 7. pułku ułanów lubelskich AK
"Jeleń". Fabryka była m.p. Komendy Głównej AK. Do walki włączyły się stacjonujące w pobliżu oddziały niemieckie, co doprowadziło do trzygodzinnego
oblężenia Komendy Głównej. Na pomoc ppłk.
"Radosław" wysłał plutony z "Zośki",
"Parasola" i
"Miotły", które dopiero o 19:40 zniosły oblężenie. Około 16:45 na ul. Mireckiego, przy fabryce "Telefunken", gdzie "Zośka" częścią sił obsadziła skrzyżowanie z Okopową, zjawiło się zaalarmowane Bereitschaft des überfallkommando - zmotoryzowane pogotowie policji ochronnej ["wanna z peryskopem"].
 |
ul. Mireckiego zniszczone niemieckie samochody pod murem boiska
"Skry" - vis a vis fabryki "Telefunken". |
Po krótkiej walce policjanci zostali w większości wybici - tylko niewielka ich część zbiegła w kierunku pobliskich ruin getta. Podobnie ściągnięte przez Niemców na pl. Kercelego pogotowie policji, zostało rozbite przez idące na koncentrację oddziały
"Czaty 49". Zbiegł tylko jeden samochód w kierunku Koła. Prawdopodobnie jego załoga zaalarmowała rozlokowane tam oddziały spadochronowo-pancernej dywizji
"Hermann Göring". Na ul. Wroniej został ostrzelany oddział ppor. "Gałązki" z "Miotły" konwojujący transport amunicji. O godz. 17°° oddziały "Radosława" przystąpiły do realizacji zadań wyznaczonych Kedywowi KG AK planem
"Burza": - baon "Zośka" zdobył zajmowaną przez SS szkołę św. Kingi przy ul. Okopowej 55a [tzw. "Twierdzę"], opanował fabrykę Pfeifera i obsadził Cmentarz Żydowski,
 |
"Twierdza" na Okopowej 55a. Przed wojną była to: Publiczna Szkoła Powszechna nr 196, zamieniona następnie przez Niemców na koszary. |
-
baon
"Pięść" kompanią 993/W [późniejsza kompania
"Zemsta"] obsadził bez walki Cmentarz Ewangelicki, - baon
"Parasol" rozlokował się na Cmentarzu Kalwińskim ryglując skrzyżowania Młynarskiej z Żytnią i Karolkową w pobliżu Domu Starców, -
baon "Miotła" po starciu z policją na pl. Kercelego obsadził wylot ul. Okopowej na ten plac, - baon
"Czata 49" rozwinął się na Lesznie ubezpieczając zgrupowanie od południa, - plutony Kedywu Okręgu Warszawskiego AK z
kompanii Kolegium A
- dowodzone przez ppor.
"Stasinka", po krótkiej walce,
ok. godz. 17:15 zdobyły wielkie magazyny mundurowe Waffen-SS, położone przy bocznicy kolejowej na ul. Stawki 4. Zdobyto znaczne ilości żywności [m.in. cukier, konserwy, czekoladę], oporządzenia i umundurowania maskującego ["panterki", maskujące czapki polowe i pokrowce na hełmy]. Od tej pory całe zgrupowanie
"Radosław" walczyć będzie jednolicie umundurowane w zdobyczne niemieckie bluzy maskujące "Tarnschlupfjacke".
[uwaga: w/g Adama Borkiewicza w tym natarciu oddział ppor. "Stasinka"
współdziałał z kompanią 993/W z baonu
"Pięść".
Nie znajduje to jednak potwierdzenia w dokumentach Kedywu-Kolegium A, ani w
relacjach jego żołnierzy. Ten atak miał być wspierany przez dyon 1806 rtm. "Nowaka", który na miejsce dotarł dopiero wieczorem - bez broni]. Baon
"Pięść" po dwugodzinnej walce opanował zajmowaną przez Niemców szkołę na ul. Niskiej - zdobyto broń i uwolniono ok. 100 więźniów żydowskich. W nocy z 1/2.VIII zgrupowanie zajęło się umocnieniem zajętych pozycji, budową barykad, organizacją szpitali polowych i zacieśnianiem blokad wokół zajmowanych jeszcze przez Niemców obiektów. Z miasta nadal napływali ci, których wybuch Powstania zastał w innych dzielnicach. 1 VIII 1944 zgrupowania Obwodu III AK [Wola] sąsiadujące z Kedywem KG, praktycznie przed godziną
"W" zostały zepchnięte do obrony. 2/3 tych jednostek nie otrzymało broni - w miejscach jej magazynowania pojawiły się niespodziewanie jednostki spadochronowo-pancernej dywizji
"Hermann Göring", napływające do Warszawy z frontu włoskiego. Koncentracja w Obwodzie III osiągnęła zaledwie 40% stanów etatowych. Grupy, które o 17°° podjęły atak, zostały praktycznie zniesione przez niemiecką obronę i jednostki wkraczające do Warszawy z Ulrychowa. Pojmanych powstańców Niemcy rozstrzeliwali na miejscu. Pod koniec pierwszego dnia ppłk
"Radosław" meldował dowódcy Powstania
płk.
"Monterowi" - krypt. "Nurt".
"Nurt" Na odcinek mój spłynął oddział w sile około 200 ludzi częściowo uzbrojonych pod dowództwem jakiegoś
"Wilnianina". Na tak wysuniętym posterunku, gdzie na skutek takiego czy innego układu wydarzeń muszę ponosić odpowiedzialność za los tysięcy ludności cywilnej i żołnierzy, muszę być możliwie jak najdokładniej zorientowany w położeniu ogólnym. 1/08/44 (-)
"Radosław" ppłk |
2 VIII
1944 niemieckie oddziały zaskoczone Powstaniem na Woli podjęły próby przebicia się przez wolskie arterie przelotowe w kierunku wschodnim. Na swojej drodze napotkały jedynie słaby opór resztek oddziałów III Obwodu kpt.
"Hala". Tak więc zgrupowanie "Radosław", przewidziane do ochrony KG AK, wobec rozbicia wojsk III Obwodu, od pierwszych godzin Powstania znalazło się na pierwszej linii walk biorąc na siebie cały ciężar głównego niemieckiego natarcia.
W dniach od 2 VIII do 4 VIII 1944
Kedyw ppłk. "Radosława" zaciekle bronił wolskich arterii, odpierając ataki przebijającej się na
wschód spadochronowo-pancernej dywizji "Hermann Göring", a od 5 VIII do 11 VIII
1944 walczył z oddziałami Wehrmachtu, SS i policji
Reinefartha,
Dirlewangera
i Schmidta z powołanego do życia korpusu
Ericha von dem Bacha.
2 VIII 1944 na Okopowej pluton osłony "Radosława" i żołnierze baonu "Zośka" zdobywają dwa czołgi
PzKpfw V
"Panther", na bazie których w "Zośce" utworzony zostaje samodzielny pluton pancerny
"Wacek".
 | Tankowanie
"zdobyczy": ul. Okopowa przy ul. Wolność. |
W dniu zdobycia czołgów dowódca Kedywu melduje płk.
"Monterowi":
"Nurt" Sytuacja na moim odcinku: na zachodzie wzmaga się napór npla. Na północy zjawiły się czołgi (odparte). Na wschodzie ciągła walka ogniowa. Sytuacja amunicyjna rozpaczliwa - dysponuję amunicją na pół godziny. 2/08/44 g. 14.05
"Radosław" ppłk |
4 VIII w Pałacu Blanka na pl. Teatralnym zginął pchor.
"Krzyś" -
Krzysztof Kamil
Baczyński, żołnierz "Parasola", którego wybuch Powstania zastał na Starówce.
W ramach oczyszczania
z nieprzyjaciela swojego zaplecza, w południe oddziały baonu "Miotła", wsparte zdobyczną "Panterą"
["Magda"] z plutonu por. "Wacka"
wykonują natarcie na kompleks budynków położonych między ulicami:
Zegarmistrzowską, Żelazną, Nowolipiem [Szpital św. Zofii] i Lesznem. Niemcy
[silna grupa Schutzpolizei - ok. 250 ludzi] dysponujący przewagą ogniową nie
dają się wyprzeć z zajmowanych budynków. Wobec braku współdziałania
śródmiejskich oddziałów
kpt. "Sosny", pod wieczór oddziały
ppłk. "Radosława" wycofują
się na stanowiska wyjściowe.
W tym czasie
na przedmieściach Woli pojawiają się pierwsze odziały niemieckiej
"odsieczy" - zmontowana na rozkaz Himmlera grupa policji poznańskiej pod dowództwem
SS-Gruppenführera Reinefartha, która z pełnym impetem ruszyła rankiem 5 VIII 1944, wyrąbując sobie trasę ulicami: Wolską, Chłodną, Elektoralną w kierunku placów Saskiego i Bankowego, a dalej Krakowskim Przedmieściem do mostu Kierbedzia oraz al. Jerozolimskimi w kierunku mostu Poniatowskiego. Tego samego dnia Niemcy rozpoczęli
rzeź
mieszkańców Woli rozstrzeliwując w ciągu 48 godzin ok. 35 000 ludzi.
"Radosław" dysponujący najsilniejszym powstańczym zgrupowaniem - 2300 stosunkowo dobrze uzbrojonych żołnierzy - stał się tarczą broniącą zachodnich dzielnic Warszawy. W zgrupowaniu Kedywu - w przeciwieństwie do innych oddziałów AK - duży procent stanowili ludzie od kilku lat działający w tzw.
"pionie walki bieżącej". Żołnierze z "Zośki", "Brody", "Miotły" i
"Parasola" przed wybuchem Powstania brali udział w wielu akcjach bojowych. Dziesiątki z nich ukończyły konspiracyjne szkoły podchorążych, byli więc stosunkowo dobrze przeszkoloną kadrą - bodaj najcenniejszym elementem z 45 000 żołnierzy warszawskiej AK.
Obrona arterii Wolskiej 5 VIII 1944 kosztowała zgrupowanie
"Radosław" 20 poległych i ok. 40 rannych. Grupa Reinefartha nacierająca w
rejonie ul. Dworskiej poniosła straty: 6 zabitych, 24 ciężko i 12 lekko rannych,
a batalion Dirlewangera nacierający ul. Wolską za zdobycie 200 metrów ulicy
zapłacił równie wysoką cenę: 34 zabitych, 18 ciężko i 15 lekko rannych. Łącznie
straty niemieckie na Woli wyniosły pierwszego dnia szturmu 109 żołnierzy, z
których jedynie 27 [lekko ranni] mogli powrócić do oddziałów i nadal walczyć.
Tego samego dnia ok. godz. 11:00 nastąpiło zdobycie obozu koncentracyjnego
KL Warschau na ul. Gęsiej [tzw.
"Gęsiówka"], z którego
uwolniono 348 więzionych tam Żydów.
Atak, przy wsparciu zdobycznej "Pantery", wykonały plutony "Alek" i "Felek" z 2.
kompanii baonu "Zośka", osłaniane przez 3. kompanię ppor. "Giewonta".
 | 5.VIII.1944
"Gęsiówka" |
Kolejne dni to
jednak przede wszystkim obrona: zespołu cmentarzy Kalwińskiego, Ewangelickiego i Żydowskiego, obrona Wolskiej ze słynnym z piosenki pałacykiem Michla, walki o Stawki z magazynami SS wielokrotnie przechodzącymi z rąk do rąk - było to jedyne połączenie ze Starym Miastem - oraz boje o utrzymanie rejonu Żytniej i Okopowej. Wykrwawiając się w obronie Woli,
"Radosław" dawał pozostałym dzielnicom Warszawy czas na przygotowanie się do nadchodzącego niemieckiego uderzenia. Przez te dni jego zgrupowanie poniosło straty tak wielkie, że niektóre oddziały praktycznie przestały istnieć. Łączono więc tych, którzy ocaleli i wcielano jako
"półplutony" lub sekcje do trzymających się jeszcze jako tako oddziałów.
6 VIII ppłk. "Radosław" meldował płk. "Monterowi":
"Nurt" Npl kolejno paląc domy, wycina ludność Woli. Szczególnie ciężkie walki rozwinęły się 5 VIII 44r. pod wieczór z oddz. czołgów i piechoty nacierającej po osi Wolska - Leszno. Wieczorem kontratakując utrzymałem się na linii Młynarska - Żytnia - Nowolipki - Monopol - getto - szkoła Okopowa 55 A. Straty w walkach wczorajszych dochodzą do 20 zabitych i około 40 rannych. Odwody zużyte. Ludzie są, ale amunicji brak. Stan oceniam jako rozpaczliwy. 6 dni walk pokrywam amunicją zdobytą, lecz niestety, za dużo nie mam gdzie zdobyć. Oczyściłem wczoraj o godz. 16.00 ostatnie baraki i koszary SS na Gęsiej oraz nawiązałem kontakt z oddziałem AK na Bonifraterskiej. Dajcie tą drogą amunicję do kb i km. Mam skupione na tym odcinku tysiące uchodźców z Woli, którzy demoralizują postawą swoją żołnierzy. Brak zrzutów i amunicji wywołuje kolosalne rozgoryczenie. Bo i jak mam ludziom wytłumaczyć? Szykuje się olbrzymia tragedia, tak jak historyczna rzeź Pragi. Robię, co mogę, by tę tragedię zmniejszyć przepycham ludzi przez Powązki - postaram się trochę na Stare Miasto, ale co zrobić z tą masą młodzieży bezbronnej? Jeżeli możecie dać pomoc - to szybko, godzin zostało niewiele. Kijem nikogo nie obronię. 6/08/44 g.5.00
"Radosław" ppłk |
7 VIII 1944 płk. "Monter" powołuje do życia
Grupę "Północ", której
dowodzenie powierza swojemu zastępcy
ppłk. "Wachnowskiemu".
Grupa swoim zasięgiem obejmuje: oddziały walczące na Starówce, Muranowie, a
także Kedyw KG na Woli, żoliborskie oddziały
ppłk
"Żywiciela" i partyzanckie zgrupowanie w Kampinosie
["Palmiry-Młociny"]. W tym czasie w sztabie ppłk
"Radosława" zrodził się zamysł wyprowadzenia z Warszawy mocno już przetrzebionego w bojach zgrupowania. Ppłk
"Radosław" chciał ocalić swych żołnierzy od niechybnej zagłady. W Komendzie Głównej argumentował, że jego dobrze wyszkoleni w dywersji ludzie, lepiej przysłużą się
Powstaniu atakując z Puszczy Kampinoskiej niemieckie zaplecze i rozbijając linie zaopatrzenia. Jednak gen.
"Bór" nie zgodził się na wyprowadzenie ze stolicy najsilniejszego zgrupowania i podporządkował je Grupie
"Północ" - wiązało się z tym awansowanie ppłk "Wachnowskiego" do stopnia pełnego pułkownika - istniało
bowiem uzasadnione przypuszczenie, że
"Radosław" nie podporządkuje się oficerowi równemu stopniem. Jednak ppłk "Radosław" nadal trwał przy swoim zamiarze wyjścia z Warszawy.
Jak później pokazała historia, zgrupowania partyzanckie: grupa "Kampinos" i
pułk "Palmiry-Młociny", pomimo wielkiego patriotyzmu
i oddania poszczególnych dowódców i żołnierzy, nie odegrały jednak większej
roli w przebiegu Powstania Warszawskiego; działania swe koncentrując na
walkach z tyłowymi jednostkami wroga, nie atakując przy tym ich ważnych
linii zaopatrzeniowych. 8 VIII
1944 w "Czacie 49" ogłoszone zostało pogotowie marszowe. Dopiero osobista interwencja
płk. "Wachnowskiego" i jego rozmowa z "Radosławem" powstrzymały wyjście tego baonu z miasta. Koncepcja wyrwania się do Kampinosu miała decydujący wpływ na przebieg walk toczonych przez Kedyw KG w ciągu następnych dni. Zgrupowanie twardo trzymało się na linii Stawek, Okopowej i w rejonie cmentarzy wyznaniowych - czyli w okolicy najdogodniejszych wyjść z miasta. Jednak stale rosnące straty i dotkliwy brak amunicji, przy ciągłych niemieckich atakach odrzucił Kedyw w kierunku wschodnim. Tego samego dnia
[8 VIII 1944] od wczesnych godzin rannych Niemcy wznawiają ataki na pozycje
zgrupowania. Już o godz. 7:20 npl zaczął przenikać na cmentarze Kalwiński i Ewangelicki, gdzie d-ca Kedywu nakazał obronę
"opartą na drobnych grupach bojowych, pracujących na zasadach zasadzki". W dwie godziny później, wzmacniając nacisk na linię cmentarzy od zachodu, Niemcy wykonali pierwsze silniejsze uderzenie od południa na linię ul. Żytniej, a następnie od zachodu na cmentarz Kalwiński, który opanowali po krótkiej, zaciętej walce.
O godz. 10:25 nieprzyjaciel ponowił natarcie na skrzydle południowym, wprowadzając do walki czołgi osłaniane przez ludność cywilną. Przy skrzyżowaniu ul. Żytniej z Karolkową jeden z tych czołgów został zniszczony wystrzałem z
PIATA,
po stronie polskiej weszły również do walki obie zdobyczne "Panthery" z plutonu
pancernego "Wacek", które zmusiły Niemców do odwrotu. Jednakże jeden z powstańczych czołgów został poważnie uszkodzony i nie nadawał się już do dalszego użytku. Przez kolejne dni Kedyw w ciężkich bojach usiłował utrzymać rejon cmentarzy wyznaniowych jednak wobec przeważających sił i środków, którymi rozporządzali Niemcy, został zmuszony do wycofania się na północny odcinek, utrzymując się w rejonie: cmentarz Żydowski - Spokojna - Okopowa - Stawki.
Po dniach wyczerpującej walki nadszedł pamiętny 11 VIII 1944. Gwałtowny atak wyparł pluton
"Felek" ze szkoły na ul. Spokojnej - najdalej na północ wysuniętej placówki. Tu pierwszy raz w Powstaniu Warszawskim Niemcy użyli zdalnie sterowanych min samojezdnych, określanych w ich nomenklaturze mianem
"lekkich nosicieli ładunków": SdKfz
303a B - V Gerät 671 - Leichte Ladungsträger Ausf A "Goliath". Dwa
"Goliathy" posłużyły Niemcom do wywalenia olbrzymich dziur w murze cmentarza powązkowskiego, otwierając piechocie drogę do najsilniejszego od tygodnia natarcia. Równocześnie uderzono z północy, zachodu i południa. Południową redutą zgrupowania była
teraz fabryka Pfeiffera obsadzona przez "Miotłę", pluton "Sad" i oddział
"Kolegium A" por.
"Olszyny". Około godz. 9:00 następuje mocne uderzenie piechoty niemieckiej na magazyny na Stawkach. Broniące magazynów baon
"Czata 49" i pluton z "Pięści" zostają zepchnięte w kierunku ul. Muranowskiej. Na ul. Dzikiej utrzymał się tylko oddział
kpt.
"Sawy".
"Zośka" opuściła także "Twierdzę" [szkołę na Okopowej 55a]. W południe Niemcy kolejny raz naparli z kilku kierunków równocześnie: od północy zaatakował mjr. Schmidt ze swoim 608. pułkiem
bezpieczeństwa. Ruszył z Powązek przez pl. Parysowski.
|
 | Ewakuacja rannych w baonie
"Pięść" |
Gdy obrońcy nie wytrzymywali olbrzymiego naporu z trzech stron, i
"Radosław" dostrzegł niebezpieczeństwo okrążenia oraz zniszczenia swoich oddziałów, w ciągłej walce, przez zajęte już Stawki przebił się na czele
"Miotły" i kompanii "Kolegium A" w stronę Muranowa i Starego Miasta. "Impet tego ciosu uderzającego z kolei w bok nacierających od Stawek na plac Parysowski Niemców, wyrwał im z rąk zwycięstwo".
Jednak w tym szturmie praktycznie przestały istnieć resztki baonu
"Miotła", który torował drogę oddziałom zgrupowania. Na rogu Stawek i Dzikiej zginął dowódca
"Miotły" kpt.
"Niebora" [brat "Radosława"]. Poległo ok. 60-ciu jego żołnierzy, kolejnych 60-ciu
"miotlarzy" było rannych.
Zginął por.
"Olszyna", któremu ciężki pocisk urwał obie nogi. Niemcy pokryli ogniem Okopową - odcinając tym samym jedyną drogę ewakuacji z
"Twierdzy". W tym samym czasie zgrupowanie przedzierało się ruinami getta w stronę Starówki. Po śmierci
kpt. "Niebory" atakiem dowodził osobiście
ppłk "Radosław", jednak po chwili i on otrzymał postrzały nóg, ramion i głowy. Ciężko rannego pułkownika żołnierze wynieśli ruinami getta w stronę Starówki. Po południu magazyny były ponownie w polskich rękach - obsadziła je
"Czata 49". Zdziesiątkowany baon "Miotła" obsadził pl. Parysowski. Skrwawione zgrupowanie zajęło Marymont, nawiązując kontakt ze staromiejskim zgrupowaniem
"Leśnik" trzymającym rejon
Remizy Tramwajowej na Muranowie
przy ul. Sierakowskiej nr 8.
Około godz. 15:30 kpt. "Jan" zameldował mjr.
"Bolkowi" o "niemożności trwania w szkole, tym bardziej, że nieprzyjaciel zaczął przenikać pod mury". W tej sytuacji mjr.
"Bolek" około godz. 16:00 nakazał wycofanie oddziałów "Brody" z linii ul. Okopowej i obsadzenie linii pl. Parysowski-Lubeckiego w ruinach getta. Grupa z
"Zośki" [plutony "Alek" i "Felek"] obsadzająca nadal "Twierdzę" usiłowała przebić się w stronę ruin getta. W czasie odwrotu na ulicy Kolskiej przy fabryce Cygana zginął
"Kuba", dowódca plutonu "Felek". Pięciu żołnierzy i trzy sanitariuszki przedrze się nocą przez pozycje niemieckie i po
kolejnych pięciu nerwowych dniach wszyscy dotrą do kampinoskiego zgrupowania mjr.
"Okonia". Po krótkim odpoczynku razem z grupą mjr. "Okonia" pójdą na Żoliborz, wezmą udział w natarciu na Dworzec Gdański 22 VIII, dwa dni później kanałami dotrą na Starówkę... Walki na Woli kosztowały Kedyw
KG stratę ok. 70 % stanów wyjściowych. Rozpoczynała się epopeja staromiejska... | 
Na Starówce komendę nad oddziałami ppłk.
"Radosława" obejmuje początkowo szef sztabu Kedywu mjr. dypl.
"Bolek", którego zmienia ppłk. "Paweł", mianowany przez dowódcę Grupy
"Północ" dowódcą odcinka północno-zachodniego. Ciężko ranny "Radosław" krótko przebywa w szpitalu Jana Bożego, który obsadzają jego oddziały,
później żołnierze przenoszą go do kamienicy Tyszkiewiczów na Krzywe
Koło.
 | Ruiny szpitala Jana Bożego |
Oddziały Kedywu zajmują północno-zachodnie i zachodnie odcinki obrony:
"Broda 53" z częścią "Zośki" i "Czata
49", do której wcielono resztki "Miotły", ponownie zajmują Stawki, w sąsiedztwie, na
ul. Muranowskiej z barykadą u zbiegu Sierakowskiej z Przebieg rozwinął się baon
"Pięść". 12 i 13 VIII trwają zażarte boje o utrzymanie magazynów SS na Stawkach. 12 VIII do
"Zośki" wcielone zostają resztki kompanii Kedywu
"Kolegium A" ppor.
"Śnicy". W tym czasie magazyny na Stawkach kilkakrotnie przechodzą z rąk do rąk. 13 VIII, w niedzielę, Niemcy przystąpili do koncentrycznego natarcia na Starówkę z kilku kierunków równocześnie - ich atak wykonany z pl. Zamkowego na pozycje kompanii
"Anna" z baonu
"Gustaw" zakończył się słynną
eksplozją czołgu. Tego dna dowództwo nad całością sił niemieckich w Warszawie objął SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach. Od tego momentu niemieckie działania tracą już znamiona improwizacji. Po natarciach
płk. Schmidta 14 VIII 1944 ostatecznie utracono Stawki. Kedyw został zepchnięty między Nalewki i Bonifraterską, do
"Czaty 49" włączono resztki baonu "Pięść".
"Broda 53" kontrnatarciem odrzuca Niemców z zajętego przez nich Muranowa, skąd wyparli zgrupowanie
"Leśnik". W natarciu tym, na ul. Przebieg ginie ppor. "Florian", zastępca d-cy kompanii
"Rudy". Pod wieczór wyczerpane oddziały "Brody 53" przesunięte zostały do rejonu Bonifraterska-Konwiktorska, gdzie obsadziły północno-zachodnią linię obrony staromiejskiej. Baon
"Zośka" zajął warsztaty "Fiata" na Sapieżyńskiej i szpital Jana Bożego przy Bonifraterskiej.
Baon "Parasol" wyłączony
ze składu zgrupowania i stanowiący teraz odwód d-cy Grupy "Północ" walczy w rejonie Pałacu Krasińskich. 15-16 VIII bierze udział w odpieraniu ataków na Pałac Mostowskich przy ul. Przejazd - ważnej pozycji w zachodniej linii obrony.
18 VIII z ogrodu Krasińskich przeprowadza natarcie trzema plutonami,
które spychają Niemców o 150 m w głąb ich pozycji.
W nocy z 16/17 VIII
"Zośka" i "Czata 49" kolejny raz szturmują Stawki - tym razem chodzi o połączenie się z oddziałami z Żoliborza. Zgrupowanie ponosi ciężkie straty i zostaje odrzucone na pozycje wyjściowe. W natarciu poległ zastępca dowódcy
"Zośki" por.
"Piotr Pomian". 17 VIII "Czata 49" opuszcza Muranów i przechodzi za
ul. Bonifraterską na wypoczynek. Ponowna próba połączenia z Żoliborzem miała miejsce 22 VIII. Przez boisko
"Polonii" w kierunku Dworca Gdańskiego zaatakowały kompanie "Czaty 49" i
"Zośki". Atak miał polegać na zsynchronizowanych, równoczesnych uderzeniach ze Starówki i z Żoliborza. Żoliborskie oddziały ppłk.
"Żywiciela" wzmocnione kampinoską grupą mjr. "Okonia" nie osiągnęły w wyznaczonym czasie pozycji wyjściowych. Ich atak załamał się w ogniu prowadzonym z
Fortu Traugutta oraz bunkrów przy torach wokół Dworca Gdańskiego. Do walki włączył się również 75. szkolny pociąg pancerny. Oddziały ppłk
"Żywiciela" wycofały się ponosząc duże straty w zabitych i rannych. Również Starówka uderzyła z opóźnieniem i bez wsparcia z północy.
Ponosząc duże straty oddziały spłynęły pod silnym ogniem na pozycje wyjściowe. Na boisko
"Polonii" po odpartym ataku wjechał niemiecki czołg, który gąsienicami zmiażdżył pozostawionych na murawie rannych... 
| Staromiejski mundur powstańca: hełm Luftschutz -
"gladiator"
"panterka" Tarnschlupfjacke "Sumpftarnmuster" opaska [powinna być na prawym rękawie] pas główny + niemieckie szelki szturmowe + parciane ładownice do MP-38/40 spodnie: przedwojenne polskie bryczesy buty: niemieckie
"saperki" pistolet maszynowy
"Sten" Mk II kal. 9 mm |
W następnych dniach trwała obrona na linii Bonifraterska-Konwiktorska. 26 VIII grupa oficerów ze zgrupowania udaje się do dowódcy Grupy
"Północ" z żądaniem zdjęcia z dowodzenia ppłk. "Pawła". Oficerowie posuwają się nawet do groźby rozstrzelania
"Pawła" z jego sztabem. W ich opinii jest on dowódcą bez inicjatywy, której brak powiększa straty krwawe Kedywu. Płk.
"Wachnowski" zgadza się na ponowne objęcie zgrupowania przez ppłk "Radosława", który następnego dnia - 27 VIII - powraca ze szpitala. Po utracie szpitala Jana Bożego walki przenoszą się na teren zakładów
"Fiata". W tym czasie w wyniku ataku bombowego wykonanego przez eskadrę Ju-87
"Stuka", oddziały "Radosława" tracą wielu żołnierzy: 28 VIII na Franciszkańskiej
nr 12 bomba zabija ponad dwudziestu ludzi z kompanii "Maciek" i "Rudy", 30 VIII na Zakroczymskiej nr 7 pod gruzami giną resztki 3. kompanii
por. "Giewonta" wraz z dowódcą, na ul. Mławskiej nr 3/5 ginie kilkudziesięciu ludzi z
"Czaty 49", w Pałacu Krasińskich gruzy zasypują kwaterujących tam ludzi z
"Parasola". Jest to więc kolejny "powstańczy paradoks": odziały odpoczywające na kwaterach często ponosiły większe straty od oddziałów walczących
"na linii".
 | Franciszkańska 12 dom ten i sąsiednie przy ul. Mławskiej zostały zburzone w nalocie
Stukasów 28.VIII.1944. Pod gruzami zginęło kilkudziesięciu żołnierzy, m.in. z batalionu
"Czata-49" i nieomal cały pluton "Sad" z batalionu "Zośka". Wśród zasypanych był fotograf zgrupowania
"Radosław", którego aparat odkopano w czasie ekshumacji w 1945. Z filmu uratowano kilka zdjęć, m.in. znane dwa zdjęcia z inspekcji
gen.
"Bora" na kwaterze zgrupowania
"Radosław" przy ul. Okopowej na Woli. Są to bodajże jedyne zdjęcia gen.
"Bora" zrobione przed kapitulacją Powstania Warszawskiego. |
Z chwilą zdobycia przez Niemców północnej reduty staromiejskiej - PWPW przy Sanguszki - walki przybierają na sile. Kocioł staromiejski kurczy się z każdym dniem. Szacuje się, że w ostatnich dniach obrony Starego Miasta na jednym
km znajdowało się ok. 100.000 ludzi. Brakowało żywności, środków opatrunkowych, lekarstw i amunicji. Zaczynało brakować nawet miejsca na pochówek poległych... Straty w wyniku nalotów były większe od tych, które ponosiły oddziały w linii... W tej sytuacji sztab Grupy
"Północ" w porozumieniu z Komendą Okręgu, opracowuje plan przebicia oddziałów staromiejskich do Śródmieścia. Podobnie jak w przypadku próby połączenia z Żoliborzem, plan zakłada równoczesne uderzenie oddziałów staromiejskich i śródmiejskich, osobiście dozorowanych przez płk.
"Montera". W natarciu biorą udział wszystkie oddziały staromiejskie, na barykadach pozostawiając jedynie czujki mające pozorować dalszą obronę. 31 VIII o godz. 1°° "Czata 49" i Oddział Specjalny
"Juliusz" [d-ca ppor. "Ira"] ze zgrupowania "Sosna", [łącznie ok. 120 ludzi] wykonują desant kanałowy na pl. Bankowy. Ich zadaniem było uderzenie na Niemców
"od wewnątrz". W tym czasie z Banku Polskiego na Bielańskiej miało ruszyć natarcie
"Brody 53", jednak ze względu na opóźnienie zajęcia pozycji wyjściowych przez oddziały kpt.
"Trzaski", początek szturmu zostaje przełożony. Wbrew rozpoznaniu plac Bankowy nie był wolny od Niemców: biwakowali wprost na jezdni i gdy z włazów na powierzchnię poczęli wychodzić żołnierze
"Czaty 49" pod dowództwem kpt. "Motyla", Niemcy otworzyli gwałtowny ogień. Na plac zdołało wyjść 10 ludzi od por.
"Torpedy", kilku z drużyny ppor. "Cedro" i z drużyny "Jędrasów". Zginęli prawie wszyscy, którzy wyszli z kanału - m.in. ppor.
"Cedro". Reszta zawróciła w kanale i po krótkiej naradzie oficerskiej ruszyła w kierunku Śródmieścia. Tymczasem na powierzchni, główne natarcie ruszyło dopiero kilkanaście minut przed godziną czwartą - gdy zaczynało już świtać.
 | Bank Polski na Bielańskiej - ostatnie dni sierpnia. |
Z ruin Banku Polskiego atak rozpoczęła
"Broda 53", na jej lewym skrzydle atakowały oddziały kpt. "Trzaski", dowódcy harcerskiego baonu
"Wigry", prawe skrzydło stanowiła grupa mjr. "Sosny" na czas przebicia wzmocniona
"Parasolem", próbującym opanować skrzyżowanie Długiej i Bielańskiej przy Arsenale. Oddziały nacierające na Bielańskiej z miejsca dostały się pod silny ogień broni maszynowej i granatników. W pierwszych chwilach szturmu zginął wraz ze swoim pocztem, dowodzący całością natarcia mjr.
"Jan", d-ca "Brody 53".
"Parasolowi" nie udało się przeskoczyć pokrytej ogniem Bielańskiej - podobnie rzecz się miała z nacierającymi na lewym skrzydle oddziałami kpt.
"Trzaski". Tylko jedna grupa przeszła do Śródmieścia górą: kompania
"Rudy" z baonu "Zośka", dowodzona przez "Andrzeja Morro". Było ich około siedemdziesięciu: 35 z kompanii
"Rudy", ok. 25 z "Kolegium A" oraz kilkunastu z oddziału kpt. "Trzaski". Grupie tej zapleczem Bielańskiej udało się dotrzeć do wypalonych domów przy Senatorskiej, którą przeskoczyła na wysokości kościoła św. Antoniego. Podczas skoku postrzał w nasadę nosa otrzymał
"Morro".
Po rannym dowodzenie całością objął por. "Jerzy". Następnie ludzie z
"Rudego" i "Kolegium A" opanowali piwnice domu przy ul. Alberta I króla Belgów. Podczas ich pośpiesznego zajmowania omyłkowo jedna z czujek zastrzeliła spóźnionego żołnierza Kedywu
"Kolegium A"... |
 | Dawna ul. Niecała przed wojną przemianowana na ul. Alberta I króla Belgów. W głębi widoczna świątynia Sybilli w Ogrodzie Saskim - tędy przeszła kompania
"Rudy". |
Piwnice, w których kompania spędziła cały dzień, kilka razy zostały obrzucone granatami przez niemieckie patrole. Wieczorem kompania zrzuciwszy powstańcze opaski ruszyła w kierunku pobliskiego Ogrodu Saskiego. Grupa prowadzona przez nienagannie mówiących po niemiecku
"Witolda" i "Drogosława" przedostała się przez Ogród Saski, w którym znajdowało się wiele oddziałów niemieckich. Powstańcy odziani w SS-mańskie
"panterki" udając niemiecką kompanię idącą z Pałacu Brühla dotarli do siatki ogrodzenia. Po minięciu niemieckich stanowisk, na sygnał
"Jerzego" grupa wykonała skok w kierunku ruin Giełdy - za Królewską znajdowała się polska barykada. Niemcy zbyt późno zorientowali się w tym, że właśnie przez ich pozycje przeszedł pododdział AK. Otworzyli chaotyczny ogień. Strzelać zaczęła również obsada polskiej barykady sądząc, że właśnie rozpoczął się kolejny niemiecki szturm... Mimo rozpętanego ogniowego piekła - fortel powiódł się. Ogółem do Śródmieścia dotarło 63 powstańców. Łączne straty
"Brody", baonu "Zośka" i Kedywu "Śnicy" w czasie całego przebicia to ok. 30 poległych. Natomiast straty grupy, której udało się dotrzeć do Śródmieścia przez Ogród Saski są dziś trudne do ustalenia - relacje uczestników bywają często ze sobą sprzeczne. Wiadomo o jednym poległym z 3. kompanii
"Giewonta" oraz o kilku z kompanii "Rudy" i z plutonu "Kolegium A".
Lecz gdy powstańcy z "Zośki"
tkwili jeszcze przyczajeni w spalonych piwnicach Pałacu Błękitnego przy
Ogrodzie Saskim, toczyły się nadal rozpaczliwe walki obronne na
Starówce. Po południu ppłk. "Radosław" meldował płk. "Wachnowskiemu":
|
O godz.
15.00 Niemcy opanowali ul. Kościelną. Drużyna zamykająca ten
kierunek cofnęła się na Nowe Miasto. Panie Pułkowniku, ja
przestaję w ogóle rozumieć, skąd wziąć ludzi na zatykanie
dziur. Przecież cały mój efektyw pozostał po tamtej stronie
(„Broda”, ”Czata”). To, co wygrzebałem, to są resztki
oddziałów przesłaniających wczoraj oderwanie się + 2 drużyny
lekko rannych i chorych + drużyna zebrana z oddziałów
bezpańskich. Ja swego wojska w dosłownym znaczeniu prawie
nie mam. Łatam, co mogę. Wyciągam każdy pistolet i granat,
ale ludzi już nie widzę.
Radosław ppłk. |
Reszta obrońców Starówki przeszła się do Śródmieścia kanałami następnego dnia. 2.IX.1944 Niemcy po długim bombardowaniu i ostrzale artyleryjskim wkroczyli na opuszczone przez oddziały AK Stare Miasto. Swoją furię wyładowali na pozostawionych w piwnicznych szpitalach ciężko rannych. Rozpoczęło się mordowanie jeńców i ludności cywilnej. | 
Krótki pobyt w Śródmieściu zgrupowanie wykorzystało na odpoczynek i reorganizację wyniszczonych na Woli i Starówce oddziałów: w
"Zośce" resztki 1. kompanii "Maciek" i 3. kompanii "Giewonta" zostały wcielone do 2. kompanii
"Rudy" pod dowództwem "Andrzeja Morro". Stan baonu wynosił teraz około... 75 ludzi zdolnych do dalszej walki. Dowódcą zdziesiątkowanej brygady
"Broda 53", na miejsce poległego kpt. "Jana", mianowany został dowódca "Zośki" kpt.
"Jerzy".
 | Śródmieście - rejon ul. Wareckiej. Staromiejski oddział po wyjściu z kanałów |
Rozkazem
"Radosława" do "Brody 53" włączono resztki "Parasola" pod dowództwem
por. "Jeremiego". "Czata 49" wchłonęła resztki baonów "Miotła" i "Pięść".
W Śródmieściu do zgrupowania dołączyli żołnierze, którym 1 VIII nie
udało się dotrzeć na miejsce koncentracji. W nocy z 4/5 IX
1944 zgrupowanie w sile ok. 400 żołnierzy ulicą Książęcą
przeszło na Górny Czerniaków. Ppłk
"Radosław" od kpt. "Kryski" przejął dowodzenie dzielnicą. W Śródmieściu
Płd. [rejon pl. Trzech Krzyży] pozostała drużyna ppor. "Torpedy" z baonu
"Miotła". 
|
"Parasolarze" po wyjściu z kanału na ul. Wareckiej [Śródmieście-Północ]. Od
lewej stoją:
-
ranna łączniczka [?] NN,
-
"Kama" Maria Stypułkowska-Chojecka, - ranny
"Krzych" Krzysztof Palester, poległ we wrześniu 1944 na Czerniakowie. Krzysztof Palester w czasie obrony Warszawy we wrześniu 1939 został odznaczony osobiście przez gen. dyw. Juliusza Rómmla Krzyżem Walecznych. Późniejszy
"Krzych" miał wtedy 16 lat! | |
 |
|

7 IX
1944 Niemcy opanowują Powiśle. Teraz ich główny nacisk skierowany jest na Czerniaków. Prawobrzeżną Pragę zajmowały dywizje 1. AWP gen. Berlinga i Niemcom chodziło o odepchnięcie powstańców od linii Wisły
- aby uniemożliwić założenie przyczółków w lewobrzeżnej Warszawie. Po raz kolejny zgrupowanie Kedywu KG znalazło się w ogniu najcięższych zmagań. Niczym już nie przypominało tego, które 1 VIII
1944 podjęło walkę na dalekiej Woli. Z 2300 żołnierzy, którymi wtedy dowodził "Radosław", teraz zdolnych do dalszej walki było około 300-400 ludzi, z czego większość stanowili kontuzjowani i lżej ranni, którzy nie chcieli odejść z oddziałów. Ciężko rannych pozostawiono w śródmiejskich szpitalach polowych. Od 5 IX
1944 baon "Czata 49" bierze udział w walkach o budynek Ambasady Francuskiej i gmach YMCA, następnie schodzi na Czerniaków, pozostawiając w Szpitalu św. Łazarza przy Książęcej pluton "Jędrasów" oraz na pl. Trzech Krzyży pluton
"Torpedy" z "Miotły". Książęca jest jedynym połączeniem między Śródmieściem Południe a Czerniakowem. Do 12 IX
"Czata 49" broniła budynku szpitala - osłaniającego wykop przy ul. Książęcej, oraz trzymała pozycje na ul. Rozbrat od ul. Górnośląskiej do ul. Szarej. 13 IX Niemcy zdobywają Szpital św. Łazarza - tym samym jedyne połączenie ze Śródmieściem zostało przerwane.
Kolejne uderzenia niemieckie wychodzą ze Szpitala św. Łazarza i Gazowni [Dirlewanger] oraz z terenów Sejmu [Rohr]. Pada broniony przez
"Zośkę" dom przy Książęcej 1, a następnie gmach ZUS. 14 IX po tygodniu ciężkich walk, oddziały
ppłk. "Radosława" i kpt. "Kryski" zajmują teren ograniczony ulicami: Czerniakowską, Okrąg, Ludną, Solcem i Zagórną.
 | Zniszczony gmach przy ul. Okrąg 2 tej kamienicy broniły oddziały z
"Zośki" i "Parasola" |
Niemcy atakując 14 i 15 IX za wszelką cenę chcieli odrzucić powstańców od Wisły. Po utracie Pragi próbowali zorganizować na czerniakowskim brzegu obronę, która uniemożliwiłaby utworzenie przyczółka przez oddziały 1. Armii Wojska Polskiego. W tym czasie ciężkie walki w rejonie Okrąg, Ludnej i Solca dziesiątkują obsadzające ten teren plutony
"Parasola". 14 IX oddział ten traci dwóch kolejnych dowódców: "Jeremiego" i "Lutego". W nocy 14/15 IX
1944 na powstańczy brzeg dociera pierwszy patrol żołnierzy gen. Berlinga. Naprzeciw lądującym
"berlingowcom" wybiega z biało-czerwoną flagą "Andrzej Morro" - chce wskazać zdezorientowanym żołnierzom powstańcze pozycje. Po chwili ginie - prawdopodobnie trafiony omyłkowo przez któregoś z członków desantu, którzy odzianego w niemiecką
"panterkę" dowódcę "Zośki" wzięli za Niemca
[jest to jedynie hipoteza, którą równie trudno potwierdzić jak i zupełnie
odrzucić]. Z powracającym na praski brzeg Wisły patrolem, ppłk "Radosław" wysyła swego oficera łącznikowego mjr.
"Kmitę", który w sztabie "berlingowców" przedstawia tragiczną sytuację powstańców.
 | Patrol w Porcie Czerniakowskim |
15 IX
1944 dowódca Śródmieścia-Południe ppłk "Sławbor", w celu nawiązania łączności z odciętym Czerniakowem, wysyła do
ppłk. "Radosława" łączniczkę "Renę" [NN]. Po trzygodzinnej wędrówce kanałami łączniczka dotarła do d-cy Kedywu. Jeszcze tego samego dnia około 23:00 weszła do kanałów i powróciła do Śródmieścia niosąc dramatyczny meldunek: D-ca odcinka Śródmieście Płd. Od 14 IX przerwane połączenie z Mokotowem. Od
"Daniela" otrzymałem w sumie 1500 sztuk amunicji. Kropla w morzu na natężenie walki, jakie tutaj mam. Oddziały czerniakowskie w 75% prysnęły jak bańka mydlana - banda nie wojsko. U mnie wybici prawie wszyscy oficerowie - straty za ostatnie 3 dni wynoszą około 100 zabitych i 300 rannych. Ratuję się ostatnie 2 dni wypadami nocnymi, które dały w rezultacie kilka km, około 20 jeńców - ale to wszystko nie ratuje sytuacji - żołnierz zmęczony - odcięty, bez pomocy - traci ducha - mam przeciętnie 10 naboi na kb, 20 na pm, 50-100 na rkm, co daje możność trzymania się do rana - rano nastąpi tragedia - i finita la comedia. Wszyscy wielcy pomocnicy od tzw. produkcji pouciekali, ludność wywiesza białe flagi. Dziś w nocy wysłałem patrol bojowy na stronę sowiecką żądając ognia art. na Sejm, stadion, Frascati oraz przysłania broni i amunicji. Do tej pory odpowiedzi nie mam. Z dywizji Kościuszki patrol bojowy w sile 5 ludzi nawiązał ze mną kontakt, pytając o położenie - wysłałem 15 IX o godz. 22 ten sam patrol plus oficer sztabowy - z żądaniem broni, amunicji oraz lądowania na moim brzegu przynajmniej baonu. Wzięci jeńcy zeznali, że należą do baonu Wehrmachtu sprowadzonego z Niemiec. Nacisk jest szalony, zwłaszcza wczoraj i dziś. Wytrzymanie dnia dzisiejszego można określić jako cud - mam wszystkiego około 150 ludzi zmęczonych, częściowo zagazowanych, ale jeszcze mogących się bić, gdyby widzieli jakieś szanse. Pozostawienie nas na pastwę losu - bez amunicji, bez łączności - poderwało w dużym stopniu ducha, zresztą kolosalne straty mego zgrupowania musiały zrobić swoje. Czerniaków podobny jest już do Starówki - palą Niemcy, palę i ja, żeby się przesłonić i zyskać 3-4 godziny i taka zabawa wlecze się 3 dni; teraz jest kres - tylko szybkie uderzenie albo otworzenie drogi do Śródmieścia lub pomoc z Pragi mogą uratować sytuację. Niemcy powbijali się klinami głębokimi i starają się odciąć mnie zupełnie od Wisły, z drugiej strony naciskają od zachodu. Dziś miałem na jednym odcinku 8 natarć, każde wsparte przynajmniej 4 do 5 czołgami i huraganowym ogniem granatników - lotnictwo, Bogu dzięki, słabsze. W tej chwili grozi mi dalsze przecięcie odcinka i otoczenie resztek (3 do 4 drużyn) moich sił i mojego m.p. Prawdopodobnie zdecyduję o godz. 2 opuścić Okrąg 2, gdzie jest moje m.p. i wyjdę ruinami między Wilanowską a Zagórną i w ruinach tych będę czekał zmiłowania Bożego albo kolejnego wybijania przez czołgi resztek ludzi. Zostać nie mogę tutaj, gdyż jest to ostatni szpital i (...nieczytelny tekst...) ludności cywilnej, która już histeryzuje, więc musiałbym do niej strzelać - zresztą Niemcy szybko zapalą mi budynki i z pułapki się nie wydostanę - takie jest położenie faktyczne - o ile noc nie przyniesie zmiany, niedobitki jutro będą do szukania gdzieś na wybrzeżu Wisły między Wilanowską a Zagórną. Kończąc życzę wszystkim moim przełożonym, żeby nie znaleźli się w podobnym położeniu, takim jak ja - no a poza tym liczę, jak zawsze, przede wszystkim na to co mam w garści, a że już nie mam prawie nic, to i liczenie niewiele pomoże. Do jutra wszyscy nie zginą - jakiś żywy świadek tej tragedii się uratuje. Żołnierskie pozdrowienia dla Pana i wszystkich moich znajomych. (-)"Radosław" ppłk. |
Następnej nocy przeprawiła się część I baonu
[d-ca por. Sergiusz Kononkow] 9. pułku piechoty 3. Dywizji Piechoty
im. Romualda Traugutta [d-ca płk Stanisław Zajkowski]. Łącznie ląduje ok. 420 ludzi. Zmasowany ogień, którym Niemcy pokryli Wisłę, uniemożliwia dalszy desant. Niemcy ze zdwojoną siłą napierają na pozycje powstańcze, wzmocnione teraz żołnierzami
1. AWP. Do akcji po stronie niemieckiej wchodzą ciągle nowe jednostki. Atakują czołgi, lotnictwo, artyleria. Walki toczą się o każdy dom, o każde podwórko. Najsilniej bronione pozycje atakowane są
"Goliatami". W nocy z 16/17 IX 1944 przeprawił się III baon 9. pp dowodzony przez kpt. Olechnowicza, razem z szefem sztabu tego pułku mjr.
Stanisławem Łatyszonkiem, który objął dowództwo nad całością przeprawionych sił. 18 IX
1944 wykrwawiony baon "Zośka" opuszcza zniszczony przez "Goliathy" dom przy Okrąg 2. Przez kolejne 6 dni trwa odwrót
"Zośki" w kierunku Wisły wzdłuż ulicy Wilanowskiej. Przez dni Niemcom udaje się zdobyć około 500 metrów terenu... Wszyscy zdolni do walki powstańcy i żołnierze 1.
AWP przez dobę bronią się w ostatniej reducie czerniakowskiej: domu przy Wilanowskiej
nr 1.
 | Wilanowska 1 ostatnia czerniakowska reduta żołnierzy
"Radosława" |
19 IX
1944 ppłk "Radosław" oceniając, że dalsza pomoc ze wschodu nie nadejdzie [nie nastąpiła uzgodniona ewakuacja rannych], wydał rozkaz odwrotu zgrupowania z Czerniakowa kanałami na Mokotów. Niestety rozkaz nie dotarł do części rozproszonych, odciętych i związanych walką grup powstańczych. Z ppłk. "Radosławem" do kanałów schodzi ok. 200 żołnierzy - w tym część
ze zgrupowania "Kryska". 22 IX 1944 resztki baonu "Zośka" opuszczają zniszczony dom przy Wilanowskiej 1 i przedzierają się w kierunku Wisły, aby przeprawić się na własną rękę. Dowódca "Brody
53", kpt. "Jerzy" wraz z mjr. Łatyszonkiem wobec braku obiecanej
pomocy postanawiają
wyprowadzić resztki wojska do Śródmieścia. W nocy "zośkowcy" i żołnierze
Berlinga formują ubezpieczoną kaemami kolumnę [ok. 80 osób - w tym również ranni
i cywile pod opieką "Ojca Pawła"]. Ruszają niemieckim okopem, w którym odkrywają
niemiecką czujkę: wywiązuje się ostra walka. Ginie "Słoń" - ostatni dowódca
plutonu "Felek", stanowiący przednią szpicę. Berlingowcy i powstańcy pod
ostrzałem wycofują się w ruiny, kpt. "Jerzy" i jego łączniczka "Wika" oraz:
"Halicz", "Blond" [prawdopodobnie żołnierz od "Kryski"] i NN sierżant z armii
Berlinga ruszają do przodu - przez pozycje niemieckie, po różnych perypetiach
nad ranem docierają do śródmiejskich pozycji powstańczych - jako jedyni...
W tym czasie paru
żołnierzy "Zośki" wpław przepływa Wisłę. Reszta, w tym ranni, oczekuje w ruinach
nadejścia Niemców. 23 IX 1944 od rana oddziały Waffen-SS zajmują nie broniony
już przez nikogo ostatni skrawek Czerniakowa. Rozpoczyna się kolejny akt bestialstwa. Żołdacy
brygady Dirlewangera mordują żołnierzy AK, berlingowców i ludność cywilną. SS-mani
przy składach "Społem" wieszają kilkudziesięciu żołnierzy zgrupowania AK
"Kryska", a także ich kapelana - księdza
"Rudego". Ten sam los spotyka wzięte do niewoli łączniczki i sanitariuszki z "Zośki" i
"Parasola" - zostają powieszone na terenie Fabryki Farb, na wystającej ze ściany stalowej belce. Rannych, wydobytych z piwnicznych nor, Niemcy oblewają benzyną i podpalają.
 | Solec 39 |
Tylko nielicznych ewakuują do dzielnicy niemieckiej - m.in. ciężko rannego
"Jeremiego", d-cę "Parasola" niosą na noszach jego żona i kilku lżej rannych "parasolarzy". Dochodzą do gmachu Gestapo w al. Szucha - tego samego Gestapo, z którym w okresie okupacji walczył
"Parasol" pod komendą "Pługa" i "Jeremiego". Tu ślad po tym ostatnim się urywa:
od 23 IX 1944 "Jeremi" jest oficjalnie uznawany za zaginionego...
 | Zdjęcie lotnicze Górnego Czerniakowa wykonane przez RAF w sierpniu 1944. Widoczne wraki statków wycieczkowych - m.in. słynna
"Bajka". Górny lewy róg zdjęcia wypełniają kłęby dymów płonących domów pomiędzy ul. Rozbrat i Czerniakowską. |
Do ostatnich godzin żołnierze
ppłk. "Radosława" i kpt. "Kryski" utrzymywali w swoich rękach linię brzegową Wisły, jednak 1. Armia
Ludowego Wojska Polskiego szturm na Warszawę odłożyła na... 4 miesiące. Zaprzepaszczono szansę założenia silnych przyczółków, wykonując jedynie działania pozorujące pomoc gasnącemu
powstaniu. Wkrótce z dowodzenia 1. Armii zdjęto gen. Zygmunta Berlinga,
którego na tym stanowisku, w grudniu 1944 zastąpił sowiecki generał Siergiej Fiodorowicz Grochow, występujący w LWP jako "Stanisław Popławski". Tak zakończył się bój o Czerniaków. |
|
 |
|
Solec 51 - wiosna 1945. | 
20 IX
1944 zdziesiątkowane, wyczerpane fizycznie i psychicznie resztki zgrupowania
"Radosław" docierają kanałami na Mokotów. Grupa, do której dołączyli żołnierze czerniakowskiego zgrupowania
"Kryska" liczy teraz ok. 200 ludzi. Stan "Parasola" 20 IX wynosi 33 żołnierzy... Podobnie wygląda sytuacja w
"Czacie 49". Po czterech dniach odpoczynku i reorganizacji resztki "Czaty 49" i
"Parasola" biorą udział w walkach o Królikarnię przy Puławskiej. 24 IX Niemcy przystępują do ostatecznego ataku na Mokotów. Front nad Wisłą - ku ich zadowoleniu - zamiera. Mogą teraz skierować większe siły do rozprawienia się z gasnącym
powstaniem. XXXXVI Panzerkorps [pisownia używana w armii niemieckiej] wraz z czterema batalionami z grupy bojowej gen. Rohra i batalionem pionierów ze spad-panc. dywizji
"Hermann Göring" nacierają od południa i wschodu, później także z zachodu. Północną część Mokotowa pokryto silnym ogniem artyleryjskim.
"Parasol" bierze udział w obronie Królikarni i barykad na Kazimierzowskiej, Bałuckiego i Szustra. Na Mokotowie ginie 2 żołnierzy z tego baonu, padają kolejni polegli w
"Czacie". Słabo uzbrojone oddziały mokotowskie nie mogły stawić dłuższego oporu. Ci sami ludzie, którzy cztery dni wcześniej nie dawali wiary opowiadaniom zmęczonych
"radosławowców", traktując ich nawet jako "siewców defetyzmu", teraz, gdy pierwszy raz ich dzielnica znalazła się w potężnym ogniu niemieckim, nie są w stanie obronić swoich pozycji. W tej sytuacji ppłk
"Radosław" nie widząc możliwości wzięcia udziału w dalszych walkach i chcąc ocalić przed wyniszczeniem resztki swoich ludzi, podjął 26 IX decyzję o ewakuacji zgrupowania kanałami do Śródmieścia. Żołnierze
"Parasola" i "Czaty" osłaniali ostatni mokotowski właz przy
ul. Bałuckiego. Mokotów skapitulował nazajutrz - 27 IX 1944. Kanały pochłonęły kolejne, ostatnie już powstańcze ofiary zgrupowania
"Radosław". | 
Po dotarciu do Śródmieścia zgrupowanie zajęło kwatery przy Kruczej, Wilczej, Hożej i w al. Ujazdowskich. 2 X 1944 w sztabie von dem Bacha podpisana zostaje kapitulacja Warszawskiego Korpusu Armii Krajowej. Swoim żołnierzom ppłk
"Radosław" zostawia wolny wybór - znając niemieckie zbrodnie na jeńcach, dowódca zgrupowania jako jedyny nie nakazuje swemu wojsku poddania się. Nie ufa gwarancjom morderców... Część żołnierzy
"Radosława" idzie do niewoli ["Zośka", "Parasol", "Czata 49"], część wychodzi z ludnością cywilną i wkrótce wraca w szeregi konspiracji [np. pluton
"Torpeda" z "Miotły" - w styczniu 1945 ocalił od wysadzenia w powietrze
Zakłady Mechaniczne "Ursus"]. Szlak bojowy zgrupowania
"Radosław" okupiony zostaje krwawą daniną - straty
poległych sięgają ok. 70% żołnierzy, większość z tych, którzy przeżyli -
jest ranna, wielu już do końca życia pozostanie inwalidami...
3.X.1944 ppłk. "Radosław" w towarzystwie ppłk. "Tura" i
łączniczki kpt. "Irmy", odprowadzany przez adiutanta por. "Klarę", o godz.
19:00 opuścił gruzy stolicy - idąc w nieznane. Dla żołnierzy nie godzących
się na niewolę ustalono adresy kontaktowe w Częstochowie.
Dnia 4.X.1944 na dziedzińcu kamienicy przy ul. Hożej 11
[mieszkanie poległego mjr. "Jana"] stanęła na zbiórce cała "Broda 53",
licząca 122 ludzi z baonów "Zośka" i "Parasol". Kpt. "Jerzy" odczytał
ostatni pożegnalny rozkaz płk. "Radosława":
|
Żołnierze
zgrupowania "Radosław"! |
|
Dwumiesięczne walki o wyzwolenie
Narodu weszły w końcową fazę. Bez żadnej pomocy, sami wobec
przytłaczającej przewagi technicznej wroga wytrwaliśmy na
najcięższych posterunkach: - Wola - Stare Miasto - Czerniaków - to
szlak bohaterskich waszych zmagań, na którym wskrzesiliście
najpiękniejsze tradycje żołnierza-Powstańca.
W toku dwumiesięcznych walk nie
byliśmy ani razu rozbici, odchodziliście zawsze na rozkaz, po
wyczerpaniu ostatnich naboi. Szlak nasz znaczony setkami mogił
towarzyszy broni - stał się sławnym w dziejach Powstania
sierpniowego i dumny jestem, że dowodziłem najdzielniejszą grupą
Powstańców.
Zmienne losów koleje zmuszają nas, na
wyższy rozkaz, zaprzestania chwilowo walki - lecz przyjdzie czas,
gdy znów karni i w zwartym szeregu staniemy do pracy ku chwale
Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
Żegnając się z wami w tej najcięższej
chwili nie sposób nie wyliczyć tych bohaterów, którzy życiem swoim
ofiarnym tworzyli historię bojową naszej grupy. Wśród wielu
dzielnych złotymi zgłoskami zapisały się nazwiska śp. mjr. "Jana",
d-cy "Brody", śp. kpt. "Niebory", d-cy "Miotły", kpt. "Bryla", por.
"Morro", por. "Tatara", adiutanta d-cy i tylu innych.
Również podkreślić muszę nad wyraz
ofiarną i bohaterską pracę kobiet w naszych szeregach, które w
najcięższych warunkach bojowych świeciły nam przykładem zapału,
wytrwałości i poświęcenia. dziękuję wszystkim d-com oddziałów i
szeregowym za ich ofiarny trud, a w szczególności d-cy "Brody" kpt.
"Jerzemu" oraz całemu baonowi harcerskiemu, mjr "Witoldowii" i
żołnierzom "Czaty", por. "Jeremiemu" oraz żołnierzom "Parasola",
por. "Szczęsnemu" oraz żołnierzom "Miotły", kpt. "Irmie" i zespołowi
łączniczek bojowych, w sztabie mojemu z-cy płk. "Turowi", za
rzetelną żołnierską współpracę, adiutantowi "Klarze" i wszystkim
oficerom, których wspólnym wysiłkiem tworzyliśmy historię grupy.
Żołnierze! Byłem zawsze z wami na
pierwszej linii. Dziś los nas rozdziela, lecz w sercu moim
zostaniecie najbliższą i najdroższą rodziną. Jestem głęboko
przekonany, że mimo tragicznych okoliczności świta nam już jutrzenka
wolności, więc w górę serca, gdyż przyszłość należy do nas. |
|
Niech żyje Najjaśniejsza
Rzeczypospolita!
Niech żyje Prezydent
Rzeczypospolitej!
i Naczelny Wódz Armii Polskiej! |
|
W-wa 3.X.44 |
(-) Radosław ppłk. |
| 
|
|